Clearomizer

Popularne klirki pojawiły się na rynku z końcem 2009 roku, odpowiadając niejako na potrzeby konsumentów, którzy „zgłosili zapotrzebowanie” na konstrukcję z przezroczystą tulejką dzięki czemu możliwa stała się kontrola poziomu e-liquidu.

Główne zalety wymieniane przez fanów klirków to przede wszystkim:

- wyrazisty smak liquidu (obowiązkowo do zakupu wersja z dripem!),

- obfitość dymu i tzw. „kop”,

- prostota w napełnianiu,

- możliwość kontroli poziomu płynu,

- powtarzalność smaku – wybrakowane sztuki zdarzają się rzadko,

- stosunek cena/jakość.

Clearomizer z założenia był reklamowany jako nowej generacji kartomizer bezwatkowy wielokrotnego użytku, i to właśnie częstotliwość od początku była piętą achillesową produktu. Największym problemem okazała się być pękająca tulejka zarówno przy gwincie jak i ustniku, co z kolei wiele osób zraziło już na samym początku. Pozostałej grupie fanów klirków musiały wystarczyć modyfikacje przeprowadzane własnoręcznie, które ograniczały się do walki ze standardowym brakiem szczelności a nawet tworzeniem i montowaniem własnych, trwalszych tulejek np. ze strzykawek. Problemy sygnalizowane przez e-palaczy nie pozostały głosem ignorowanym – zaczęto produkować clearomizery ze zwiększoną wytrzymałością tulejek i lepszą szczelnością (CE2 i CE3)– zaowocowało to wypuszczaniem na rynek poprawionych wersji z lepszą jakością plastików, niestety, traktowanie problemu pobieżnie nie przyniosło większych rezultatów aż do momentu wypuszczenia na rynek kartomizera  Clearomizer Fix z dodatkowymi zabezpieczeniami końcówek, poprawionymi uszczelkami i dodatkową warstwą polietylenu na ściankach. Problem z tulejkami nie zniknął, jednak gwoli ścisłości trzeba przyznać, że sytuacja uległa znaczącej poprawie. W chwili obecnej do nabycia są tzw. wersje finalne, które posiadają jakoby wszelkie modyfikacje poprawiające jakość konstrukcji. Niestety, jak donoszą użytkownicy, problemy z tulejkami występują nadal, choć trzeba dodać, ze są one rzadsze niż na początku startu kariery clearomizerów. Zaawansowani użytkownicy klirków na swoje potrzeby mogą dokupywać „zestawy naprawcze” i samemu tworzyć idealny dla siebie komplet.

Z clearomizerami wiąże się jeszcze inna, mało przyjemna sprawa. Swego czasu zaczęto mówić o tym, jakoby materiał tulejki miał tendencję do reagowania z e-liquidem. Nie trzeba nikomu tłumaczyć, co oznacza wdychanie do płuc nawet najbardziej mikroskopijnych cząstek trujących oparów. Pierwsze sygnały jakoby plastik się rozpuszczał nadeszły ze Stanów – póki co, problem jest bagatelizowany bowiem oskarżenia nie zostały poparte żadnymi znaczącymi badaniami, trudno powiedzieć, jak bardzo używanie clearomizerów (albo czy w ogóle jest) szkodliwe. Oczywiście, należy zachować pełną ostrożność przy dokonywaniu zakupów – rynek zalały podrabiane produkty bazujące na uznanych markach wykonane jednak z gorszej jakości komponentów.

Czas pokaże, jak bardzo wersja finalna spełni oczekiwania konsumentów. Z całą pewnością o clearomizerach jeszcze usłyszymy.

Category: Podzespoły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>