Kartomizery E2, drugiej generacji

Kartomizery E2, drugiej generacji, to atomizery połączone z pojemnikiem na liquid, oraz knotem transportującym płyn na grzałkę. Nie posiadają popularnej watki, w zależności od modelu, wkład pomieści 0.8-1.8ml. Do testu wykorzystałem otrzymane od sklepu DPV9, kartomizer E2 z gwintem 510, firmy Royal Smokers, w wersji zwykłej, oraz XL.

Dostępne modele kartomizerów E2:

- kartomizer C-E2 do serii 510 w cenie 5,9zł
- kartomizer XL TURBO C-E2 do serii 510 w cenie 6,9zł
- kartomizer E2 do serii M401 w cenie 4,9zł
- kartomizer C- E2 808D do serii 901 w cenie 5,9zł
- kartomizer XL TURBO C-E2 do serii 901 w cenie 6,9zł

Wymienione powyżej produkty możemy zakupić na stronie DPV9.

Recenzja kartomizerów E2 510
Kartomizer E2 510 wyglądem przypomina dobrze nam znany model pierwszej edycji, natomiast wersja XL jest od niego dłuższa i mierzy 50mm.

Kartomizer ma identyczną budowę zewnętrzną jak jego poprzednik, gwint, materiał osłony (czarną otoczkę), minimalna różnica, to inny materiał wykorzystany do produkcji zatyczki, od strony ustnika. Zamiast plastiku, zastosowano łatwą w demontażu białą gumę.

Najważniejsze zmiany zaszły w budowie wewnętrznej. Zamiast watki, zastosowano specjalne włókno, knot, który nasiąka liquidem zgromadzonym w pojemniku i transportuje płyn do grzałki. Wyciągając kolejne elementy od strony ustnika, mamy: gumową zatyczkę, osłonkę plastikową, kolejną osłonkę z dwoma dziurkami po bokach, oraz pojedynczym, większym, środkowym otworem.


Napełnianie wkładu kartomizera E2 510 polega na zdemontowaniu dwóch pierwszych osłonek, włożeniu końcówki igły do jednego z dwóch otworów o bardzo małej średnicy, oraz powolnym wypełnieniu przestrzeni liquidem. Na początku można odnieść wrażenie, że nic się nie dzieje, jednak po chwili zauważamy, że ilość płynu w strzykawce minimalnie spada. Cały proces trwa mniej więcej 15 sekund przy wersji o pojemności 1ml, napełnianie modelu XL, może zając nieco więcej czasu. Druga opcja polega na wyciągnięciu również osłonki z otworami, co przyśpiesza napełnienie kartomizera.

Zestaw do napełniania to rzecz jasna strzykawka i igła z specjalną, cieniutką końcówką z tworzywa sztucznego.

Napełniam strzykawkę od strony dociskowej. Liquid wlewam do otworu powstałego po wyjęciu przesuwanej części pompującej ciśnienie.

Przy jednokrotnym napełnieniu strzykawki, zużyłem prawie połowę małe buteleczki liquidu.

Przedostatni etap, czyli transportowanie liquidu poprzez igłę, przeprowadzoną przez mały otwór w uszczelnieniu. Ostatnie działanie, polega na złożeniu wszystkich elementów składowych.

Podczas tego napełniania, zdołałem wypełnić kartomizer XL liquidem o pojemności 1,8ml.

Różnice między 510, a 510 XL
Kartomizer E2 510 pozwala nam zakroplić 1ml płynu, wersja XL aż 1,8ml. Krótszy model wystarcza na około 600-800 pociągnięć, korzystając z XL, możemy wykonać mniej więcej 1200 inhalacji.

Po napełnieniu i zmontowaniu czas przetestować działanie. Dymi bardzo ładnie, gęsto i ciepło, porównywalnie do zwykłych watkowych kartomizerów, niestety kop w przypadku E2 510 (1ml)  jest nieco mniejszy, zarówno na początku jak i po porządnym rozpaleniu grzałki. Po trzech godzinach nie odczułem znacznego spadku dymienia, czy zmiany smaku. Zalany o godzinie 10 rano, dopiero około 15 wymagał ponownego napełnienia liquidem. Jeszcze lepiej wygląda to z wersją XL, która zapewnia mi cały dzień nieprzerwanej inhalacji, bez konieczności ponownego uzupełniania płynu. To naprawdę świetny wynik. Zarówno wersje podstawową jak i XL na początku paliło się analogicznie, jednak po godzinie większy kartomizer zaczął generować niezłego „kopa”, grzałka rozgrzewa się mocniej i daje więcej dymu, poza tym, dłuższy kartomizer zamontowany w EGO, wygląda po prostu lepiej. Czasami przy dłuższych zaciągnięciach obudowa bardzo się nagrzewa i czuć liźnięcie gorąca na wardze. Nie jest to moment, w którym mówimy „parzy”, bez przesady, ale mimowolna informacja, że należy dać mu chwilkę na ochłonięcie. Chwila relaksu dla tego kartomizera, jest wręcz wymagana, aby uniknąć przepalenia grzałki, po około 6 pociągnięciach trzeba zrobić krótki stop. Knot transportuje liquid zdecydowanie wolniej, trzeba dać mu chwilę czasu na ponowne wchłoniecie i dostarczenie płynu.

Kartomizer E2 510, szczególnie w wersji XL, bardzo przypadł mi do gustu. Wpłynął na to głównie jeden czynnik: brak konieczności ciągłego dokraplania liquidu. Nie znalazłem niczego, co mogłoby mnie do niego zniechęcić, chmura dymu jest całkiem duża, smak oddaje dobrze i pomimo mało wyczuwalnego kopa, czy drapania w gardle, zaspokaja mój głód nikotynowy. Jedynym minimalnie denerwującym mnie elementem jest, jakość taśmy, która po kilku wkręceniach i wykręceniach osłonki do EGO, zwyczajnie się zdziera. Nie wygląda to najlepiej, ale nie efekt wizualny jest tutaj najważniejszy.

Niestety kartomizery pod względem „kopa”, chyba nigdy nie zastąpią mi atomizerów, ale dla sporej grupy e-palaczy na spokojne, długie, delikatne e-palenie, są wręcz idealne.

Category: Recenzje

One Response to Kartomizery E2, drugiej generacji

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>