Recenzja atomizerów 510 od Joye, King, oraz Boge

Do baterii EGO dowolnego producenta, prasuje każdy z produkowanych modeli atomizerów 510, nie oznacza to jednak, że są identyczne. Posiadają jednakowe gwinty, a różnią się przede wszystkim jakością wykonania, co oczywiście wpływa na  standard palenia. Postaram się porównać je jakościowo pod kilkoma względami i w miarę możliwości opisać ich wady i zalety.

Moją recenzję opieram na posiadanych modelach atomizerów 510:
- 6x Kinge e-cigar
- 3x Joye Tech
- 2x Boge Tech

Atomizer 510 od King e-cigar
Na zewnętrznej stronie, przy gwincie znajduje się ozdobny pierścień z grawerowaną sygnaturą King e-cigar. Atomizer wygląda bardzo estetycznie, jednak nie o to tutaj chodzi. Każdy posiadany przeze mnie model tego atomizera dymił świetnie i dawał mocnego kopa. Niestety trafiłem na dwa atomizery z sześciu ewidentnie przegrzewające się, przypalające plastikową część kartridża, dając przy tym okropny smród spalanego plastiku. Nadtopione kartridże oczywiście momentalnie lądowały w koszu. Co dziwne, w obydwu przypadkach watki nie ulegały przypaleniu. Niestety tylko jeden z sześciu atomizerów przetrwał dłużej niż trzy tygodnie, dla kolejnego były to już zaledwie dwa tygodnie, dla czterech ostatnich, maksymalnie pięć dni. Atomizer szybko wysusza górną część wkładów, 50% zostawiając nadal nasączoną, jednak ewidentnie widać spadek dymienia, przez co konieczne jest ciągłe dokraplanie liquidem. Żeby nie było tak szaro i buro, przyznam, że trafiając na dobrze sprawujący się model, palenie elektronicznego papierosa daje dużą satysfakcję.

Aktualizacja 2010.12.03
Kolejny atomizer od Kinga i miła niespodzianka, powrót do korzeni, bo tak właśnie powinno się palić 510. Ahhh, miło, nie ma to jak wyrazić uznanie zwykłym zlepkiem a+mnogość h. Konkrety, chmura dymi i kop ciężki do zastąpienia, spala liquid w dużych ilościach, ale w tym wypadku częste zakraplanie nie sprawia mi większego problemu. Zaciągam, syczy, po wypuszczeniu z płuc dymu jak z 200letniej lokomotywy. Tak właśnie ma to wyglądać.

Atomizer 510 od Joye Tech
Z wyglądu wyróżnia go przede wszystkim brak ozdobnego pierścienia. Od wewnętrznej strony przypomina atomizer oferowany przez Kinga, chodź grzałki występują w przeróżnych wielkościach, nie ma to żadnego wpływu, na jakość dymienia. Istotnym faktem jest to, że spokojnie wysusza kartridż do końca, nie przypalając watki. Nie trzeba, co chwilę zakraplać wkładu, przez co palenie staje się o wiele przyjemniejsze, bo nie wymaga ciągłej ingerencji. Przy stosowaniu kartridż od Kinga, czasami watka zaczepia się o grzałkę, tak jakby była lekko za bardzo wysunięta. Zdecydowani różni się od atomizerów 510 Kinga trwałością. Działa długo bez żadnych awarii i nieudogodnień. Od początku dymi świetnie, nie musiałem go rozpalać, świeżo wyjęty z opakowania, wkręcone do baterii i lekko zakroplony już na starcie generował kłęby dymu. Stan idealny nie trwa niestety długo, tydzień, może dwa tygodnie i atomizer zdecydowanie słabiej dymi, jest to jednak norma, więc trudno aby minusować za to każdy model 510 z osobna.

Atomizer 510 od Boge Tech
Podobnie jak ten od Kinga posiada ozdobny metalowy pierścień. Obudowa wykonana jest jednak z innego materiału, z lekkim połyskiem i bardzo łatwo natłuszczającego się, przez co może wyślizgnąć się z palców. Nie jest to jednak w żadnym wypadku wada, bo atomizer w rękach mamy przecież rzadko, zazwyczaj jest po prostu dokręcony do baterii, a wyjmujemy go tylko do przeczyszczenia lub ewentualnej wymiany. Od wewnętrznej strony zdecydowanie nie przypomina modeli oferowanych przez King e-cigar, oraz Joye Tech. Grzałka jest większa i „czystsza”. Standardowe kartridże wchodzą do niego z wyraźnym oporem. Grzałka nie wysusza kartridża do końca, w granicach ¾ wkładu widać ewidentny spadek generowanego dymu, jednak nie stanowi to większego problemu i jest całkowicie naturalne. Atomizer oceniam na bardzo trwały, solidny i niesprawiający żadnych kłopotów przez pierwsze dwa tygodnie.

Jak wiadomo, każdy atomizer działa do czasu, nie ma modeli super trwałych i super niezawodnych. W każdym przypadku trafić możemy na feler, ważne jest to, aby w jedną i w drugą stronę wymiana gwarancyjna obywała się w szybkim tempie i bez zbędnych problemów.

Category: Recenzje

3 Responses to Recenzja atomizerów 510 od Joye, King, oraz Boge

  1. Daniel

    Ja też lubie te od Joye, szkoda że baterii nie mają o większej pojemności, ale spoko. Teraz napaliłem się na Volish 2, sporo pozytywnych komentarzy o nim jest.

  2. Anonim

    Ja tam lubię Kinga, trafiłem na dwa dość dobre atomizery, trzeci podobnie jak tobie padł mi do strzału. Volish ma dobre atomizery, to nie 510, ale dają radę i maja większe kardridże. Co do kinga, zadowolony byłem nawet z kartomizerów, bardzo przyjemny ciepły dymek i możliwość częstego dokraplania bez utraty pierwotnej jakości. Boge cenie sobie za liquidy :d

  3. Anonim

    nie kupujcie od firmy DANPEX z ŁODZI.towar awaryjny,problemy z wymianą gwarancyjną,nie liczą się z klientem.bardzo dużo reklamacji każdego dnia.właściciel kwituje złośliwie „czego można wymagać od pakietu 10szt.atomizerów za 100zł”.więc po co sprzedaje te buble?dla niego nie liczy się zadowolenie kupującego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>