Recenzja DSE901
28
Październik
Moja przygoda z dse901 zaczęła się dość nietypowo. Wracając do rodzinnego miasta, aby odwiedzić familię na święta, w czasie podróży wysiadł mi atomizer 510 do ostatnio strasznie dającego w kość EGO. Pech chciał, że kilka dni wcześniej przestał produkować dym drugi atomizer, nie miałem czasu go odesłać, a zapasowych colinssów, mildów, ani nawet dziadka evo intellicig, nie zabrałem ze sobą.
Postanowiłem szybko zaopatrzyć się w jakiś tani model, w moim małym rodzinnym mieście. Sprawdziłem na mapie sklepów stacjonarnych, gdzie dokładnie zlokalizowany jest diler i wsiadłem do samochodu. Po przejrzeniu mocno ograniczonego zasobu elektronicznych papierosów, wybrałem sprawdzony i przez wiele osób zachwalany dse901. Cena nie była najlepsza, 179zł za dwie baterie i atomizer, to sporo w porównaniu do innych ofert tego samego modelu, z którymi miałem już styczność. Kupiłem.

W ładnie opakowanym komplecie znajduje się ładowarka sieciowa, dwie baterie, atomizer, 5 wkładów nasączonych, oraz instrukcja. W skład zestawu wchodzi również tekturowe pudełeczko, które może posłużyć do noszenia elektronicznego papierosa, dodatkowych baterii i wkładów w kieszeni. Imituje zwykłe opakowanie papierosów, wewnątrz wyłożone jest gąbką, co zapewnia w miarę bezpieczne umiejscowienie zestawu i jego stabilność, wygłusza również dźwięki z otoczenia, które mogą oddziaływać na baterię.
Wykonanie elektronicznego papierosa dse901 jest bardzo estetyczne, czarny lakier, ładne logo i małe gabaryty sprawiają, że ma w sobie to coś.
Atomizer dymi świetnie, przy czym ładnie oddaje smak liquidu. Przy delikatnym zaciąganiu, generuje spore chmury dymu i daje przyjemnego kopa. Wkłady nie zachwycają pojemnością, ale nie spodziewałem się niczego innego po e-papierosie w wersji mini. Można jest bezproblemowo wielokrotnie napełniać, watka jest chłonna i trudną ją przypalić.

Bateria wytrzymuje 2h intensywnego palenia, jej czas ładowania określiłem na 1h. Wraz ze spadkiem mocy, niestety odczuwalny jest zmniejszenie ilości produkowanego dymu przez atomizer, palenie staje się mało przyjemne. Wyczerpanie zasobów baterii sygnalizowane jest zielonym, migającym światełkiem. Podczas zaciągania się, pobór prądu sygnalizowany jest światłem pomarańczowym.
Dse 901 zaspokaja głód nikotynowy, daje dobrego kopa, nie jest gorszy od poprzedniego i nie utrudnia życia, to wszystko czego wymagam przy pierwszej styczności z nowym e-papierosem. Później martwię się już tylko o jego zawodność, ale na tym etapie to wyjdzie z czasem. Dse 901, niekoniecznie z logiem cig e-fajki, można nabyć już za 140zł, jest to wybór zdecydowanie godny polecenia.