Recenzja Jasper & Jasper
22
Grudzień
Jasper to e-papieros zdecydowanie inny od wszystkich dotychczas mi znanych. Mały, a nawet bardzo mały, krótki i wąski. Na pierwszy rzut oka damski, z małym błyszczącym diamencikiem na końcu. Od teraz muszę zacząć mówić, ze również męski, bo cholernie przypadł mi do gustu. To co go wyróżnia i czyni wyjątkowym, to nie tylko wygląd, a przede wszystkim budowa atomizera.

Zawartość zestawu:
- Dwie baterie
- Dwa atomizery
- 5 kardridży wypełnionych liquidem
- Kabel USB
- Ładowarkę sieciową
- Uniwersalny adapter
- Instrukcję obsługi
- Welurowe etui
Całość zamknięta jest w estetycznym białym opakowaniu, z elementami czerwonej tekstury i czerwoną wstążką.

Specyfikacja techniczna:
- Kardridż pozwala na wykonanie około 180-225 inhalacji
- Bateria pozwala na wykonanie około 300-375 inhalacji
- Bateria 58mm
- Wkład 30mm
- Atomizer z wkładem 36mm
- Złożony e-papieros 91mm
- Średnica 7mm
- Czas do odcięcia 7 sekund (+- 1 sekunda)
Jak na tak mały elektroniczny papieros, liczby przedstawiają się rewelacyjnie. Czy są rzeczywiste? Z przyjemnością sprawdzę.
Pierwsze wrażenia, unboxing:
Zaraz po rozpakowaniu, dokładnie przyjrzałem się wszystkim elementom wchodzącym w skład zestawu. Solidnie wyglądająca ładowarka, krótki kabel usb, dwie zalakowane baterie, wkłady w osobnym opakowaniu, dodatkowo umieszczone w tabletkowym zabezpieczeniu, wszystko eleganckie, prezentowe, wyglądające na drogie. Aktualnie dostępny jest tylko model w wersji białej, za niedługo do sprzedaży w Anglii ma wejść również wersja w kolorze czarnym.

Odpakowałem baterie, mały diamencik od razu skojarzył mi się z Colinss Tube, jednak ten wygląda o wiele lepiej, nawet z bliska nie robi wrażenia taniego plastiku. Zająłem się pierwszym atomizerem. Zdjąłem wkład ochronny, który zabezpieczał atomizer całkowicie inny od dotychczas mi znanych. Jest nieco dłuższy od 401, posiada drobny zewnętrzny gwint, i grzałkę w metalowej osłonie. Pozostał ostatni element, czyli właściwy wkład, wypełniony liquidem. Po odpakowaniu szczelnie zamkniętych kartridż, w środku wkładu znajdujemy mały pojemniczek, w miarę luźno osadzony na dnie, zabezpieczony małą główką aluminiowej folii.

Wkłady do e-papierosa Jasper, to typowe jednorazówki. Nie posiadają zatyczek, umożliwiających ich swobodne przenoszenie w kieszeni, lub w etui, po napełnieniu własnym liquidem. Nowe wkłady zalakowane są cienką warstwą folii aluminiowej, która zapobiega wydostaniu się zawartego w środku liquidu, na zewnątrz. Po wciśnięciu do środka atomizera, grzałka przebija aluminiową osłonę, nie trzeba więc robić tego ręcznie. Wkłady do elektronicznego papierosa Jasper, można kupić w małym eleganckim opakowaniu, zawierającym 5 sztuk kardridży, które dodatkowo zabezpieczone są w podobny sposób jak aptekowe leki.
Poniżej zdjęcie atomizera, pojemnika na liquid i osłony wkładu (ustnika).

Jest to wkład bezwatkowy, całą wolną przestrzeń pojemniczka umieszczonego we wkładzie, wypełnia liquid. Po przebiciu zabezpieczenia, zacząłem się zastanawiać, czy jak założę wkład na atomizer, odwrócę e-papierosa do góry nogami, płyn nie zaleje mi całkowicie grzałki i przy okazji baterii. Żeby to sprawdzić, odwróciłem wkład, poczekałem około minuty, nic nie wypłynęło. Wyjąłem pojemniczek, wykonałem podobną czynność dokładnie obserwując zachowanie liquidu, który bardzo wolno przemieszczał się w dół pojemnika, jak gęsta maź, której wcale nie śpieszy się do wypłynięcia i woli pozostać w środku. To skutek oporu przeciw płynięciu powstającego na granicy płynu i ścianek naczynia, gdy siły oddziaływania między cząsteczkami cieczy i ścianek są większe od sił między cząsteczkami cieczy.

Pora na testowanie, inhalację i jedzenie ciastek:
Pierwszy buch i bardzo miłe uczucie. Oderwałem się dopiero po godzinie, kiedy fabrycznie naładowana bateria zaczęła sugerować wyczerpanie zasobów. Jasper generuje bardzo dużo dymu, po świętach postaram się nagrać filmik, dokładnie pokazać jak wyglądają wkłady, atomizer, jak pali się ten mały parowóz. Kop świetny, nie drapie w gardło, szybko wywołuje uczucie „napalenia”. Po dodaniu jednej kropli liquidu bezposrednio na grzałkę, założeniu wkładu i delikatnym pociągnięciu, kopie jak Chuck Norris. Jestem bardzo zadowolony z tego, jak atomizer oddaje smak liquidu. W tej kwestii zdecydowanie przebija M401 i każdy inny model e-papierosa, walory smakowe i zapachowe są bardzo wyraziste. Może to wynik mojego pierwszego zachwytu i z czasem wyjdą na wierzch wady, ale jestem bardzo zadowolony z posiadania e-papierosa Jasper. Podczas palenia dioda na czubku baterii zapala się na kolor krwisto czerwony, bordowy, mam wrażenie, że niebieski kolor wyglądał by tutaj o wiele lepiej, ale jest całkiem przyzwoicie.

Po naładowaniu zacząłem testować wytrzymałość baterii oraz świeżego wkładu, czy faktycznie odpowiadają tym podanym przez producenta.
Własna specyfikacja techniczna:
- długość ładowania baterii poprzez port USB: 80 minut
- ilość wdechów na pełnym wkładzie fabrycznie napełnionym, do całkowitego wyczerpania liquidu: 180
- ilość wdechów na pełnym samodzielnie napełnionym wkładzie, do całkowitego wyczerpania liquidu: 140
- ilość kropel liquidu które pomieści wkład: 8
- ilość wdechów na w pełni naładowanej baterii: około 300
Dobrze jest ograniczyć ilość wkraplanego liquidu do sześciu, maksymalnie siedmiu kropel, wtedy nie napijemy się płynu.
Jak na tak małą baterię, trzyma zadziwiająco długo, ilość wdechów możliwa do uzyskania z jednego wkładów jest jak dla mnie zadowalająca. Zdecydowaną zaletą tego e-papierosa jest brak występowania jakichkolwiek niemiłych smaków i zapachów. Dzięki pominięciu stosowania watki, po ponownym zalaniu wkładu nie palimy starego liquidu, nie przypalamy odstającego włókna, cieszymy się czystą inhalacją samego płynu.

Gdyby pojawił się model z dwukrotnie dłuższą baterią, 116mm zamiast 58, ciut dłuższym wkładem, 40mm zamiast 30, otrzymalibyśmy wtedy 600 wdechów na baterii i 220 na wkładzie- byłby to e-papieros dla mnie idealny. Nie oznacza to, że w aktualnej wersji nie przypadł mi do gustu, wręcz przeciwnie. Jest mały, ale wydajny i chodziaż mam świadomość tego, że jest to elektroniczny papieros bardziej pasujący Paniom niż Panom, przyjemności inhalacji tym urządzeniem, nie mogę sobie odmówić.
Wlasnie kupilem ten wynalazek i jestem z niego zadowolony. Pozostaje tylko kwestia jak napelnic wklad?
Z zasady są to wkłady jednorazowe, ale spokojnie można dopełniać strzykawką.
napelnilem pusty wklad po brzegi i wszystko bylo pieknie do czasu kiedy poczulem liquid na ustach. Generalnie wszystko sie wylalo po kilku minutach. Teraz wypelnilem wklad kawalkiem gazika i zakroplilem 5 kropelkamu. Licze chmury….
powiem tak…Rozne proby napelniania (srodek wypelniony papierkiem od herbaty ekspresowej, gazik albo puste) zawsze wylewa albo malo wejdzie i trzeba napelniac 2-3 razy dziennie. Nie mam juz pomyslow, chyba trzeba bedzie kupowac oryginalne po 8 euro za 5 kartridzy
Sposob na lakowanie kartridza (pazlotko i superglu ?! bez sensu)