Recenzja Poltiko 150
29
Listopad
Kilka dni temu otrzymałem model Poltiko 150, duże opakowanie z dwoma elektronicznymi papierosami, dwoma dodatkowymi zestawami wkładów i kilkoma buteleczkami liquidów. Wytyczne były proste, dokładnie przetestować e-papierosa i napisać solidną, szczerą recenzję. Z góry dziękuje za darmowy zestaw przeznaczony do testów i zgodnie z założeniami, popaliłem, oceniłem i w sumie, to palę dalej.
Przyznam, że na samym początku elektroniczny papieros nie przypadł mi do gustu, generował mało dymu i dawał słabego kopa, ale po godzinie, sytuacja odmieniła się o 180 stopni. Atomizer obudził się ze snu i zaczął generować bardzo przyjemny smak jak i sporą ilość dymu. Kop rewelacyjny, przy liquidzie Camel high jestem w stanie wykonać zaledwie kilka pociągnięć, po czym czuje się napalony jak piec grillowy. Co najdziwniejsze, atomizer zamiast przepalać się z czasem i obniżać jakość dymienia, z każdym dniem jest coraz lepszy. Aktualnie zarówno ilość wytwarzanego dymu jak i kopnięcie, jest o wiele lepsze niż w moim bohaterze samotnych wieczorów, atomizerze 510.

Z wyglądu duże opakowanie zestawu Poltiko 150 prezentuje się całkiem dobrze, w środku znajdziemy dwa kompletne modele e-papierosa typu pen (dwie baterie, oraz dwa atomizery), paczkę kardridży, ładowarkę sieciową, instrukcję obsługi, trzymiesięczną kartę gwarancyjną, oraz, niespotykane w innych zestawach, dwie buteleczki liquidu o pojemności 5ml. To wszystko w cenie 179zł.

Co do wyglądu samego e-papierosa, zastrzeżeń żadnych nie mam. Jest bardzo elegancki, gustowny, kojarzy mi się z czymś galowym, szykownym. Logo zostało dobrze dobrane kolorystycznie i nie psuje designu elektronicznego papierosa. Połączenie koloru białego, prążkowanej w szare pasy tekstury i elementów koloru czarnego, prezentuje się świetnie. Model Poltiko 150 to oczywiście Pen, więc długiej baterii, towarzyszy sporych rozmiarów atomizer, zakończony pojemnym wkładem. Wymiary tego elektronicznego papierosa to 150mm długości, oraz 9,2mm średnicy.

Bateria o pojemności 280mAh, jak na razie sprawuje się świetnie, trzyma bardzo długo i chodź model ewidentnie przypomina Mild Pen, czyli bazowy dse801, to baterie znacznie się od siebie różnią. Na stronie Poltiko widnieje informacja, że akumulatory mogą wytrzymać aż 800 zaciągnięć. Podana ilość jest nieco zawyżona, ale i tak bateria jest wyraźnie wytrzymalsza, aktywna przynajmniej o połowę czasu dłużej, od baterii Milda. Spory plus. Mam jednak jedno zastrzeżenie, obydwie baterie Poltiko często migają podczas inhalacji, zbyt często, zapewne wynika to z krótkiego czasu do odcięcia (około 6 lub 7 sekund). Pocieszające jest natomiast to, że pomimo częstego mrugania, można swobodnie palić dalej, nie zwracając uwagi na sygnalizację diody. Czas ładowania baterii to mniej więcej dwie godziny, okres ładowania sygnalizowany jest czerwoną diodą, zakończenie zieloną.

Atomizer Poltiko 150 ma o połowę mniejszą grzałkę od modelu Milda, jednak w żadnym wypadku nie wpływa to na ilość generowanego dymu jak i na jakość tak zwanego „kopa”. Po rozpaleniu, czyli po czasie mniej więcej godziny od momentu wypakowania zestawu z pudełka, palenia zaczęło dostarczać mi dużej satysfakcji. Obudowa przy ciągłej inhalacji niestety nagrzewa się jak piec hutniczy, ale jest to przypadłość większości e-papierosów.

Lubię peny głownie za objętość kardridża, do wkładu Poltiko 150 możemy wlać spora część butelki liquidu i cieszyć się długą, nieprzerwaną inhalacją, jeden wkład wystarcza na około 350 zaciągnięć. Trochę ciężko się je wyciąga z atomizera, ale po nabraniu wprawy (raz w górę, raz w dół, i dopiero wtedy pull) staje się to dość proste.

„What’s your secret?” Jak większości osób, zazwyczaj na początku podoba mi się każdy nowy e-papieros, a potem… różnie bywa. Zniechęcony przypadkowo zalaną baterią, wadliwym atomizerem lub ciągłą koniecznością okręcenia baterii, wkładania do ładowarki, wkręcania tej z ładowarki i tak na okrągło, zrażam się i rzucam dany model w kąt, sięgając po następny. A jak jest z Poltiko 150, tutaj natrafiłem na przeszkodę, po pierwsze bateria trzyma długo, po drugie atomizer dymi coraz lepiej (do czasu), po trzecie wkłady są bardzo pojemne, więc nie za bardzo ma mnie co zniechęcić.
Dobra recenzja i świetny papieros. Pozdro.
Ciekawe jak długo sobie tak popaliłeś?